A więc miałam ją w domu. W pokoju. I miała się bawić. Dałam jej kuleczkę. I zaczęło jej się nudzić. Jak to bywa z małym kotem. A ja jak to ze mną bywa, pisałam coś na kompie. Chyba bloga... Noi Pisanusia wyszła mi na laptopa, i zaczęła po nim ,,stepować,,:) Napisała coś dziwnego: NB]op/p.9. \\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\\ LlzOłłCF7777777777FC6VQVVQWWWWWWWWWWWWWWWCCCCF,ĘĘĘĘĘĘREEEEEEEEEEEEEEEEWRRRRRR CNJCCFFFCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCCC Coś takiego... Fajnie, co? Wymyśliła nowy taniec... A tu są kroki:) Jest kreatywna. I inteligentna. Zwróćcie uwagę na to, że ona nawet umie pisać nasze słowa!!! Napisała przecież L1zOłł :) Zamiast ,,i,, jest ,,1,, , ale pewnie większość tego nawet nie zauważyła...:) Napisała również WRRRRRR . A to opis uczucia. To bardzo ważne umieć opisać uczucia:) Pisanusia jest taka mądra:) Jak miałam jeszcze Srociusia, to grałam w jedną grę, i on wszedł na klawiaturę, i odkrył nową opcję w grze. On też był bardzo mądry... Jako że jestem jeszcze nowicjuszką w dziecinie komputerów, nie znam jeszcze wszystkich funkcji tego urządzenia:) A Pisanusia weszła na klawiaturę, i odkryła, że jak się naciśnie F11, to jest pełen ekran... Ona jest genialna!!! :) No to papa:)
Pisanusi już nic nie jest. Okazało się, że to był fałszywy alarm. Na szczęście. Już jej nic nie boli, i normalnie je, śpi i się bawi. Chyba jednak z czegoś nieszczęśliwie spadła, i po prostu łapka ją bolała tak jak po uderzeniu... Może nawet był guzek... Nie wiem, bo nie pozwalała się dotykać w tą łapkę. Wczoraj ją sobie położyłam na kolanach, i głaskałam. I cały czas mi mruczała. Cichutko, bo cichutko, ale liczą się dobre chęci. W końcu jej mamusią jest Sprytna, która jak mruczy, to w ogóle nie słychać, tylko czuć, jak drży jej ciałko. Dobrze, że Pisanusia jest głośniejsza. A kiedyś to tak mi się łasiła! I łasi ci się, i łasi, i jak tu takiej nie pogłaskać? A za to Plamcia to prawdziwa Mruczydla... Tak mruczy, że w całym pokoju słychać, a czasem i w sąsiednim (jak są drzwi otwarte). I strasznie się łasi. Ale nic dziwnego, w końcu jest od Czekoladki, a ta nie tyle głośno mruczy, ale strasznie się łasi. Nawet, jak jej nie głaskasz, to i tak się łasi. Wystarczy, że coś do niej powiesz. A więc podsumowując, nasze koty mają bardzo odmienne charaktery. To pozdrowionka dla Was, i dla wszystkich Waszych czworonożnych przyjaciół. Dla trzynożnych też ;) PS. Na laptopie <b> mi się zacina. Więc mogą być jego braki. Z góry sorki :)
Biedna Pisanusia kuleje. Na lewą przednią łapkę. Spadła skądś pewnie. Ale luzik! Każdy nasz kot w młodości kulał, a potem już się nauczył schodzić z wyskości. Dzień, dwa i będzie po sprawie. Trzymajcie kciuki :*